Mogłam godzinami patrzeć na swój brzuch, gdy nasza mała dziewczynka dudni w środku. I robi to bardzo często, tak wyjątkowo. Floris teraz również ją czuje. Ale niestety nie mam czasu godzinami wpatrywać się w brzuch, bo praca i wszystko inne idzie jak zwykle.

Na przykład miniony okres był dość zajęty różnego rodzaju spotkaniami dotyczącymi naszej ciąży. Mieliśmy wizytę u położnika (podobno przychodzą coraz bardziej pod koniec) na szczęście żadnych szczegółów i oboje zostaliśmy ponownie zatwierdzeni.

Odbyłam też rozmowę wstępną z opieką położniczą. Wcześniej nie przejmowałem się tym zbytnio, ale gdzieś z tyłu głowy tkwiło poczucie, że będzie to rodzaj „kontroli”. Pomyślałam, że praktycznie sprawdzą, czy mam już w domu wszystkie niezbędne rzeczy dla dziecka i czy pójdą zobaczyć, jak wygląda nasz dom. Na szczęście nic innego nie było i była to bardzo miła rozmowa, w której znów stałem się dużo mądrzejszy. Dzięki temu wiem dokładnie, jakiej opieki mogę oczekiwać od położnej. Mieli też wiele przydatnych wskazówek, teraz wiemy, kiedy zadzwonić, skąd wziąć podkładki do łóżka i że należy założyć ochraniacz na materac na wypadek pęknięcia membran w łóżku. I że nie powinniśmy zapominać o kładzeniu maty na foteliku, kiedy jedziemy do szpitala (aby zabezpieczyć fotelik!).

Zupełnie inna historia to pakiet położniczy, który został dostarczony w ostatnim czasie. Poza słodką, chrupiącą szmatką i peleryną kąpielową dla malucha, szybko spojrzałam na resztę, a potem odłożyłam ją z pudełkiem i wkrótce. Wszystkie te duże podpaski i takie tam, nie chcę jeszcze o tym myśleć, brrr!

Udaliśmy się również na wieczór informacyjny ze zwiedzaniem szpitala. Floris musi również wiedzieć, gdzie jechać, gdy skurcze się rozpoczęły. Było to również bardzo interesujące i przydatne. Bo zwłaszcza z pierwszym dzieckiem nie masz pojęcia, jak się sprawy mają w takim szpitalu i czego się spodziewać! Nie tylko fajnie jest wiedzieć, dokąd się udać, ale także bardzo praktyczne było wiedzieć, kto stoi obok twojego łóżka, aby poprowadzić poród. Wyjaśniono również opcje łagodzenia bólu. Był też obecny mężczyzna, który odważył się skomentować „Dlaczego tego potrzebujesz? Poród i tak boli, prawda? Na szczęście położna od razu wytłumaczyła temu panu, że to tak nie działa.

pl_PL